Trudne słowo na “T”

Trwała zmiana w psychice, która ma miejsce na skutek wyjątkowo trudnej sytuacji – najczęściej zagrożenia życia lub zdrowia nazywane jest traumą. Choć o porodzie staramy się myśleć jako o początku nowego wspaniałego rozdziału w życiu, bywa – i to wcale nie tak rzadko – że jest też końcem, utratą siebie samej, jaką znałyśmy dotychczas. Tak było i w moim przypadku.

Oczekiwania vs. rzeczywistość

Długi czas nie chciałam się do tego przyznać, ale przeżyłam traumę porodową. Z moim wygórowanym nastawieniem na to, że musi być naturalnie i po prostu dobrze, zaliczyłam upadek z dużej wysokości, kiedy w ostatniej chwili okazało się, że będzie to jednak cięcie cesarskie. Przy pierwszym i przy drugim dziecku. Kiedy pogodziłam się z tym, że poród nie był do końca taki, jak chciałam, chwyciłam się myśli, że szybko wrócę do formy. Okazało się, że i tu czeka mnie niespodzianka.

Zmagałam się z długą rekonwalescencją po cięciu oraz dolegliwościami przez zrosty wokół rany. Karmienie również mi nie sprzyjało. Niedrożność kanalików mlecznych spowodowała zapalenie piersi i okrutny ból. Skończyło się to wielkim stresem, niechęcią do naturalnego karmienia, poczuciem zagubienia i braku kontroli nad własnym ciałem.

Próby radzenia sobie

Moje mięśnie proste brzucha rozeszły się i nie było wkoło nikogo, kto by miał wiedzę jak mi pomóc. Czułam się samotna i niezrozumiana. Jeden lekarz spośród dziesiątek specjalistów, jakich odwiedziłam, skłonny był poddać mnie operacji włożenia siateczki między mięśniami, aby narządy wewnętrzne nie wysunęły się na zewnątrz mojego brzucha. Kategorycznie się nie zgodziłam.

Mam to szczęście, że potrafię słuchać swojego ciała i wiem, co jest dla niego dobre. Zaczęłam szukać pomocy w profesjonalnych, zagranicznych źródłach i udało się.

Happy end i… nowy początek

Polski rynek usług jest wciąż dość ograniczony w pomaganiu kobietom w ciąży i po porodzie. Wielu trenerów nie chce pracować z takimi osobami, bojąc się odpowiedzialności. Inni wręcz przeciwnie doradzają im takie same ćwiczenia, jak innym podopiecznym, co może być niebezpieczne. 

Władając doskonale językiem angielskim zrozumiałe jest, że sięgnęłam po zagraniczne źródła, aby kształcić się w temacie odbudowy ciała po porodzie. Natrafiłam na genialny kurs Pregnancy and Postpartum Athleticism™ Coaching amerykańskiej trenerki Brianny Battles i ukończyłam go z ogromem wiedzy nie tylko książkowej, ale głównie praktycznej. Dzięki niemu nie tylko odzyskałam własną formę, ale też osiągnęłam możliwość pracy z innymi kobietami poprzez różne formy aktywności, które pomogą im wrócić do zdrowia.


Moja historia toczy się dalej w wybranym przeze mnie kierunku. Jestem inną osobą niż przed porodem, moje ciało zmieniło się i pewne rzeczy już nie wrócą. Czerpię jednak ogromną radość ze swojej sprawności, pokochałam tę nową siebie i dalej chcę dbać o własne zdrowie.

“Kobieta jest organizmem ultradoskonałym. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.”